Jesteś tutaj: SPP Polanka > Artykuły > Gospodarka pasieczna > Ul wielk. 1/2 (2)

Ul wielk. 1/2 (2)

Piotr Skorupa, Opublikowano:

Męczę pszczoły w 1/2 wielkopolskiego (2)

Po wywodach zamieszczonych w poprzednim artykule czas opisać jak gospodaruję.

Zimowla

Rodziny wzmocnione odkładami okresowymi zimują na dwóch (słabsze) korpusach lub na trzech. Dennice w ulu posiadają na tyle otworów, że nie ma kłopotów z wentylacją od dołu, jeden otwór wlotowy o wym. 375 x 35 mm z przodu posiada wkładkę wylotową z dużą ilością otworków o średnicy 4 mm i otwór 150 x 8 mm jako ochrona przed myszami. Drugi otwór o tych samych wymiarach z tyłu jest zamknięty. Cztery otwory prostokątne na bokach są przysłonięte wkładkami perforowanymi plastikowymi (typowe jak w styropianowych). Na dennicy stawiam pusty korpus i dalej korpusy z pszczołami, nad nimi jest powałka z trzema „pająkami” i czterema otworami o średnicy nakrętek od butelek plastikowych. Odległość pomiędzy górną listewką ramki w dolnym korpusie a dolną listewką ramki w górnym korpusie wynosi 8 mm, dolna listewka ramek ma szerokość 10 mm, tak że w okresie lata ładnie ją obudowują i nie ma dużej przestrzeni do pokonania w trakcie zimowli. Stosuję ramki hofmanowskie a to pozwala mi przy zastosowaniu ogranicznika w korpusach do pozostawiania za ostatnią ramką 8 mm odległości w zimie i nie gniecenie pszczół w trakcie dopychania ramek w lecie.

Przy zimowaniu w dwóch korpusach stosuję po 9 ramek w każdym a przy trzech po 8, nie stosuję żadnych zatworów, ostatnia ramka jest ciemniejsza i z zapasami- to jest dobry zatwór, pusta przestrzeń z jednej strony, u mnie z lewej tworzy „komin wentylacyjny” do powałki a stąd powietrze poprzez otworki w dwóch korkach od butelek wydostaje się pod daszek i dalej przez dwa prostokątne otwory zasłonięte plastikowymi korkami wydostaje się na zewnątrz ula. Tak ułożone pszczoły z odpowiednio przygotowanymi wcześniej zapasami, zimują spokojnie do oblotu.

Gwoli uzupełnienia – ule stoją po dwa na metalowej „ławie” o długości 2,5 m a po co to się wyjaśni później, dennica, powałka i daszek mają jednakowe kształty i zewnętrzne otwory, dna posiadają spadek w kierunku otworów wlotowych 1 cm od środka i posiadają ścianki wysokie na 4,5 cm od dna. Takie ukształtowanie dna nie pozwala na pozostawanie wody wewnątrz ula. Przed oblotem staram się oczyścić dennice, u mnie jest to prosta sprawa, bo biorę jedną czystą, stawiam na „ławie” obok ula i przenoszę cały ul bez dennicy na nową dennicę a następnie przesuwam całość na stare miejsce i po oczyszczeniu starej dennicy kładę na ul jako daszek a daszek z poprzedniego ula podkładam pod następny ul jako dennicę i tak po kolei. Bez rozkładania dennic ich czyszczenia albo wymiany na czyszczone z magazynu, mam dokonaną wymianę w bardzo krótkim czasie, wtedy gdy nie należy niepokoić zbytnio pszczół, dennice wstępnie omiatam i nakładam jako daszek a w późniejszym czasie czyszczę dokładniej.

Pobudzanie wiosenne

Przed oblotem przy utrzymującej się pogodzie, czasem w lutym a czasem w marcu (bazując na prognozach długoterminowych) do ula podaję wodę w ten sposób, że do słoika małego o szerokiej nakrętce (po pasztecie lub śledziach na kwaśno ~ 300 ml pojemności) nalewam ¾ wody mineralnej nie gazowanej letniej, wkładam odcięty z plastikowej butelki pierścień odpowiedniej długości następnie dopasowany do otworu w miarę szczelnie walec styropianu twardego (z opakowań) o grubości 1 do 1,5 cm z kilkoma rowkami na bokach i skrzyżowanymi rowkami na górnej części, pierścień z butelki ma być tak dobrany by wciśnięty walec styropianu był niżej od brzegów słoika o około 2 do 4 mm i był stabilny. Na słoik nakręcam nakrętkę plastikową ( taką samą jak do karmienia z tym, że robię kilka otworków o śr. 1 lub 1,5 mm) i po sprawdzeniu gdzie jest kłąb ( a jest on z reguły w górnym korpusie, gdzie matka już czerwi), wkładam do „pająka” słoik do góry dnem a na słoik nakładam „kubek” ze styropianu. Co to daje? Woda pod styropianem ma niewielką grubość, szybko nagrzewa się od temperatury w ulu, ubytek jest uzupełniany przez rowki na obrzeżach walca styropianowego – pszczoły mają na bieżąco ciepłą wodę nawet przy nawrotach chłodu, co skutkuje przy odpowiedniej ilości pokarmu białkowego i węglowodanów tym, że matka spokojnie a właściwie nie za bardzo spokojnie a dynamicznie czerwi.

Oblot

Radocha albo i nie, jak po pszczołach to wiadomo co robić, choć warto się zastanowić a nawet trzeba, co było tego przyczyną. Sam czekam, bo w styczniu dokonały oblotu i według mnie nie jest to dobre. Jak trafię na oblot a jest odpowiednia temperatura i prognozy sprzyjające, to sprawdzam to co trzeba ( gdy nie ma warunków to później), usuwam puste korpusy tworzące „poduszkę powietrzną” i ewentualnie zamieniam puste ramki z góry na pełne z dołu, przy zimowaniu na trzech korpusach sprawdzam, czy jest dużo pszczół, jeżeli jest mało pszczół wycofuję dolny korpus i pomiędzy pierwszy a drugi kładę folię z wyciętym prostokątem 370 x 40 mm, jeżeli jest dużo, to taką folię kładę na pierwszym. Przy zimowaniu na dwóch korpusach folia idzie pomiędzy korpusy. Pszczoły w takim układzie mają ciepło i łatwo to ciepło utrzymują a odsklepianie plastrów mobilizuje je do roboty a matkę do czerwienia. Folia pozostaje w ulach do czasu ustabilizowania się wysokiej temperatury na pasieczysku. W tzw. „międzyczasie” w miarę przybywania pszczół uzupełniam brakujące ramki w korpusie górnym. Tam gdzie nad folią były dwa korpusy po około tygodniu sprawdzam ilość czerwiu i ewentualnie zamieniam korpusy miejscami lub górny odwracam o 180 stopni. Słabsze rodziny z reguły mają mniej czerwiu i tu jedynie obracam korpus nad folią o 180 stopni a dopiero po kolejnych kilku lub kilkunastu dniach w czasie ładnej pogody dolny korpus daję nad folię by pszczoły go przygotowały do czerwienia, po jakimś czasie on pójdzie do góry a ten z góry na dół. Po kilku dniach od oblotu odsklepiam plastry i powtarzam tę czynność do odsklepienia wszystkiego. Dni pomiędzy 15 a 30 kwietnia są okresem gdy dodaję następny korpus i kratę odgrodową, pogoda z reguły już się ustabilizowała i można wyciągnąć folię, oraz wymienić wkładki wlotowe na letnie.

Dodawanie korpusu

Na „ławie” obok ula kładę daszek, który będzie teraz dennicą na niego górny korpus, w którym z reguły jest matka i czerw otwarty na niego przygotowany korpus z 5 ramkami suszu i 5 ramkami węzy, na to krata odgrodowa i korpus z resztkami czerwiu krytego i powałka, na górę dawną dennicę. Cały tak skompletowany ul przesuwam na dawne miejsce. Tak przygotowany ul pozwala na gromadzenie pyłku i nektaru z wierzb oraz matce czerwić na woszczyźnie w środkowym korpusie a po rozpoczęciu wypacania wosku zagospodarowywać ramki z węzą.

Miodobranie

Pszczelarze zawodowi, ze względu na ilość pni z reguły nie stosują nalotów, ja jednak mając niewielką przydomową pasiekę, z uwagi na występujące pożytki stosuję naloty, dlatego „ława” 2,5 m długości, nalot wykonuję po rozpoczęciu kwitnienia mniszka, w tym okresie z reguły wystarcza miejsca na pszczoły i gromadzony nektar, gdyby jednak przybytki były znaczne trzeba dorzucić korpus woszczyzny ale z tym ostrożnie, bo trzeba mieć na uwadze miejsce po wygryzającym się czerwiu. Jest możliwość przy niepogodzie wystąpienia nastroju rojowego, dlatego trzeba sprawdzać drugi korpus od dołu, czy są miseczki z larwami, z reguły jednak nie jest tak źle bo okres kwitnienia mniszka jest stosunkowo krótki. Po tym okresie u mnie jest trochę łąk robię miodobranie z mniszka lub czekam na inne pożytki, wszystko zależy od ilości, czasami trzeba czekać aż do akacji. W takim układzie pożytków robię po mniszku powrotny nalot wyrównujący rodziny a po akacji odkłady z jednego korpusu z czerwiem krytym i otwartym by pszczoły wyhodowały matkę ratunkową. Odkłady stawiam koło uli i w sumie nie zajmuję się nimi, po rozpoczęciu czerwienia przez młodą matkę w odkładzie dostosowuję pojemność ula do ilości pszczół, odkłady te będą połączone pod koniec lipca lub na początku sierpnia z rodzinami stojącymi obok i wykorzystane do zbiorów jesiennych. W tej chwili wykorzystuję je do gromadzenia pożywienia na zimę używając plastrów z dużą ilością pierzgi( praktycznie w każdym plastrze są komórki z pierzgą), w okresie bezpożytkowym również macierzaki wykorzystywane są do przygotowywania zapasów zimowych, które po zasklepieniu są przechowywane w magazynie. Po odebraniu miodu jesiennego, układam gniazda, chciałbym zaznaczyć, że jest to już wrzesień, matka nektarem była ograniczana w czerwieniu ponieważ w tym okresie pszczoły chętniej składają nakrop w gnieździe niż w korpusach nad kratą. Gniazda układam praktycznie bez czerwiu (zasklepiony daję w każdym z lewej strony, pod koniec września po wygryzieniu zostaną usunięte ) otwarty daję w środek najniższego. Przy dwóch korpusach zapasy z magazynu idą do górnego korpusu i trochę do dolnego a przy trzech korpusach, do dwóch górnych, dodatkowo pszczoły dostają na dennicę, od dwóch do czterech plastrów z miodem do wybrania ( plastry po wygryzającym się czerwiu i inne niewykorzystane w gnieździe).

Tak skonfigurowane ule znowu stoją obok siebie na „ławie”, zostają wyposażone w zimowe wkładki wylotowe i korki plastikowe do wentylacji.

Na pytania dotyczące stosowania beleczek odstępnikowych, powałki z płótna czy tak jak ja stosuję powałki podniesionej na ramki o około 1 cm odpowiadam, że jest to podobne do rozpatrywania wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy w czym lubował się prof. Jan Stanisławski. Stosował płótno mój ojciec i beleczki, stosowałem i ja beleczki ale dość miałem pokitowanych paluchów, ciągłego skrobania ramek, żeby wszystkie ramki się zmieściły i skrobania motylicy z górnych listewek w ramkach. Zastosowana powałka pozwala na dobrą wentylację i latem i zimą, ramki są bez propolisu a i z motylicą nie mam kłopotów. Powałka jaką zastosowałem pozwala również ( z uwagi na posiadaną głębokość) na umieszczenie na niej korpusu z odkładem, czy umieszczeniu trzech (3 x trzy ramki) albo czterech (4x dwie ramki) matek do unasienienia, po położeniu korpusu umożliwia karmienie, ułatwia również bieżące czynności w pasiece.

I to by było na tyle, niektóre elementy gospodarki są opisane bardziej szczegółowo inne mniej a o niektórych może i zapomniałem, bo czynności wykonywane na bieżąco robi się inaczej a całkiem inaczej jest gdy trzeba je opisać, sam jestem zdziwiony, że tyle tego wyszło, gdyby kogoś taka gospodarka interesowała – pytajcie. Sam jestem ciekaw jak inni gospodarują na tego typu ulach, zachęcam do opisania, po co młody adept ma się sam tego uczyć i tracić lata, tak, lata bo jedno lato przeleci i albo wyjdzie albo nie.

Edku

Szukaj

Polecana książka

Polecane artykuły

reklama

reklama

Najczęściej czytane

Blog