Jesteś tutaj: SPP Polanka > Artykuły > Gospodarka pasieczna > Ul wielk. leżak (1)

Ul wielk. leżak (1)

Piotr Skorupa, Opublikowano:

Ul wielkopolski – mój wybór.

Zakładając własną pasiekę potrzebowałem ula, który spełniałby moje specyficzne oczekiwania, wynikające z trybu pracy. Otóż jako hodowca i inseminator matek pszczelich nie dysponowałem zbyt dużą ilością wolnego czasu. Pasieka miała być stacjonarna, nie za duża, do 30 pni. Ul prosty w obsłudze, przy którym wygodnie się pracuje. Taki, w którym szybko można zrobić wgląd, odkład, a przy tym nie trzeba podnosić kondygnacji. O nie za dużej ramce, ale takiej, na której mógłbym zazimować rodzinę.

Po analizie znanych mi z autopsji systemów, wybór padł na ul Wielkopolski-leżak. Nie jest to wzór idealny, bo takiego nie ma, lecz najpełniej spełniał moje oczekiwania, tak przynajmniej mi się wydawało.

Wszystkie ule wykonałem własnoręcznie, w technologii drewno-płyta pilśniowa twarda. Przestrzeń gniazdowa może pomieścić 25 ramek (2,5 korpusu). W pierwszych ulach wykonałem daszki płaskie pokryte papą, następne były dwuspadowe, pokryte blachą drukarską. I myślę, że nie muszę pisać, że te ostatnie sprawują się najlepiej. W moich ulach nie stosuję nadstawek- pełne leżaki w zabudowie zimnej, z dwoma otworami wylotowymi. W takim ulu mogę zimować dwie rodziny.

Na wiosnę pierwsze prace w mojej pasiece wykonuję, gdy temperatura w cieniu wynosi ok. 12 stopni C. Wówczas robię szybki wgląd w czasie, którego oceniam siłę przezimowanej rodziny i sprawdzam po istnieniu czerwiu pszczelego obecność matki. Jeżeli pszczoły nie obsiadają wszystkich plastrów, to te zbędne usuwam z gniazda za zawór. W ten sposób ścieśniam gniazdo pomagając pszczołom utrzymać odpowiednią temperaturę. Jest to ważne w zapobieganiu rozwojowi grzybicy wapiennej. Gdy w którejś rodzinie w środku gniazda nie zobaczę czerwiu, to przeglądam ją szczegółowo (wtedy nie ma obawy przechłodzenia) w celu zlokalizowania królowej. Jeżeli jej nie znajduję i zachowanie się pszczół (szumią, unosząc do góry odwłok i rozchylając pierwsze tergity) wskazuje na brak matki to taką rodzinkę przeznaczam do połączenia. Sprawa jest prosta, gdy w tym ulu zimuję rodzinę zapasową. W przypadku odkrycia osypanej rodziny, to tylko zabezpieczam ul przed rabunkiem poprzez zatkanie otworów wylotowych suchą trawą (nie posiadam pasieki koło domu). W późniejszym czasie mając ze sobą odpowiednie narzędzia czyszczę i odkażam taki ul. Plastry przeznaczam do wytopienia.

Gdy pogoda się ustabilizuje i temperatura w cieniu jest min. 15-17 stopni C, przystępuję do pełnego przeglądu rodzin pszczelich, wraz z czyszczeniem uli, górnych listewek ramkowych i wymianie na czyste beleczek odstępnikowych. Zabiegi te ograniczają rozmnażanie się motylicy, oraz pomagają pszczołom zachowanie czystości w ulach.

Przy każdej wiosennej wizycie w ulach drapię (odsklepiam) dłutem niewykorjistq~u;ja`qci ji}ge. Brię to systematycznie, nie za dużo na raz, tak by pobudzać pszczoły i uwalniać miejsce dla czerwienia matki. Nie można od razu odsklepić dużej powierzchni, gdyż pszczoły na początku wiosny nie są w stanie tego wykorzystać, a poza tym nie możemy zbyt eksploatować pszczół i ograniczać matki w czerwieniu, (co następowałoby w momencie rozcieńczania i roznoszenia syropu do wolnych komórek).

Gdy zaczyna przybywać pszczół rozpoczynam poszerzanie gniazd. Robię to ciemnym suszem, dając matce miejsce do czerwienia, a gdy pszczoły rozpoczynają pobielać plastry to wstawiam pierwszą węzę. Staram się by każda rodzina w sezonie dostała 9-10 ramek węzy. Mam wówczas pełną wymianę plastrów. Ma to duże znaczenie w zachowaniu higieny w rodzinie.

W związku z tym, ze robię dużo odkładów, to nie spieszę się z wstawianiem kraty odgrodowej. Robię to, i to nie we wszystkich rodzinach, dopiero na około 25 dni przed planowanym miodobraniem z mojego głównego pożytku, czyli z lipy. Wówczas lokalizuję matkę na 3-4 plastrach, pomiędzy ścianą szczytową, a otworem wylotowym. Uważam, że jest to minimalna ilość plastrów, na jakich można zostawić matkę. Ten czerw będzie niezbędny przy przygotowywaniu rodziny, do zimowli.

Wszystkie prace w pasiece (przeglądy, poszerzanie, odkłady, miodobranie) wykonuję sam, bez osoby pomagającej i jak dotychczas jestem bardzo zadowolony z wyboru tego ula, a wręcz jestem w nim zakochany. Pracuje mi się łatwo i wygodnie. A dzięki możliwości zimowania dwóch rodzin w jednym ulu mogę mieć wcześniej silne rodziny.

grzegorz.j23@neostrada.pl

Szukaj

Polanka w powiatach

Polecana książka

Polecane artykuły

reklama

reklama

Najczęściej czytane

Blog