Jesteś tutaj: SPP Polanka > Artykuły > Kalendarz pszczelarza > Czerwiec w pasiece

Czerwiec w pasiece

Piotr Skorupa, Opublikowano:

Czerwiec w pasiece

Literatura pszczelarska podaje, że miesiąc czerwiec jest okresem rójek, jednak warunki klimatyczne zmieniły się na tyle, że już w maju nasila się to zjawisko i w związku z tym postanowiłem przyspieszyć opis czynności w pasiece przypadających na czerwiec, tak by można było skorzystać z wiadomości tu zawartych.

Czerwiec jest zaliczany do najcieplejszych miesięcy w roku i jednocześnie jest miesiącem o możliwości zebrania największych ilości wziątków nektarowych i pyłkowych. W czerwcu bowiem kwitną, w dalszym ciągu malina i akacja oraz biała koniczyna, kruszyna, jeżyna, jasnota biała, śnieguliczka, truskawki, ogórki, jarzębina, facelia, trojeść amerykańska, trędownik bulwiasty, macierzanka piaskowa, żmijowiec a także lipa szerokolistna a czasem i wąskolistna.

Jest to miesiąc, w którym pszczoły noszą nektar i pyłek a równocześnie gwałtownie się rozwijają, w tym miesiącu dobowa nieśność matki zaczyna osiągać maksimum. Obowiązkiem pszczelarza jest zapewnienie miejsca zarówno na pomieszczenie pszczół jak i na nakrop i magazynowanie miodu, niestety są ule, w których mogą być kłopoty z poszerzeniem objętości, ponieważ dalej poszerzać się ich nie da.

Gospodarka pasieczna w czerwcu nie odbiega od gospodarki w maju, w dalszym ciągu poszerzamy objętość ramkami węzy i podobnie jak w maju można stosować naloty czy łączenie rodzin do wykorzystania pożytków uznanych za towarowe. O ile w maju staraliśmy się trzymać pszczoły raczej ciasno, w tym miesiącu należy koniecznie trzymać je luźno i nie zapominać o stosowaniu kraty odgrodowej, jest to dobry miesiąc do gromadzenia i magazynowania pierzgi.

Jeżeli pszczoły były wcześniej dobrze prowadzone, to od początku czerwca są w stanie samodzielnie wykorzystać pożytki, niemniej nie siła, ale przede wszystkim skład biologiczny rodziny decydują o stopniu wykorzystania tych pożytków. Im stosunek starszych pszczół do ulowych i czerwiu jest większy, tym to wykorzystanie będzie większe, ponadto pszczoły wychowujące mniej czerwiu żyją dłużej i to może przyczynić się do zwiększenia ilości miodu. Jeżeli nie ma możliwości zebrania późnych pożytków z wrzosu czy nawłoci to matkę należy ograniczyć w czerwieniu przed 15 czerwca, czyli około miesiąca przed końcem pożytku głównego by nie wychowywać zbędnej dla pszczelarza ilości pszczół. Pszczelarz posiadający możliwość zebrania również pożytku późnego nie powinien ograniczać matki w czerwieniu, a jedynie spowodować oddzielenie kratą odgrodową gniazda od magazynu miodowego.

Pogoda i pożytki nawet w czerwcu potrafią spłatać figla i wtedy dynamicznie rozwijające się rodziny mogą dążyć do wydania roju, czyli do popularnie znanej rójki.

Rójka była i jest jedynym naturalnym sposobem rozmnażania się pszczół, aktualnie, gdy znane są inne sposoby rozmnażania pszczół, rójka jest zjawiskiem niepożądanym i przynoszącym straty pszczelarzowi. W dalszym jednak ciągu spotyka się pszczelarzy, zwłaszcza posiadaczy pasiek przydomowych, którzy celowo oczekują na rójkę by pozyskać mateczniki lub matki rojowe na wymianę starych.

Rójka jest efektem wielu czynników do końca niewyjaśnionych, różni autorzy posiadają różne opinie na temat przyczyn jej powstawania i czynników ją wywołujących. Do najczęściej wymienianych czynników decydujących o występowaniu rójki należą;

  • nadprodukcja mleczka – gwałtownie rozwijające się rodziny posiadają coraz to więcej pszczół ulowych i o ile w początkowym okresie rozwoju, karmieniem kilku larw zajmowała się jedna pszczoła to teraz może ich przypadać kilka na jedną larwę. Jeżeli z jakichś powodów brak jest larw do karmienia (zalewanie komórek nakropem, złe czerwienie matki, brak pożytku) to coraz większa ilość pszczół na skutek dobrego odżywiania, zwłaszcza pokarmem białkowym, posiada rozwinięte jajniki – są to tzw. trutówki anatomiczne. Robotnice te rozpoczynają budowę miseczek matecznikowych i będą stanowiły trzon pszczół rojowych,
  • dziedziczne skłonności pszczół – różne rasy pszczół mają różne skłonności do rójki, występują też różnice w rojliwości w ramach jednej rasy, w tym także w ramach jednej pasieki,
  • ciasnota w gnieździe i przegrzanie ula – przy wychowie czerwiu utrzymywana jest w gnieździe temperatura około 35 stopni, podwyższenie jej o kilka stopni powoduje zamieranie czerwiu. Pszczoły by obniżyć temperaturę noszą wodę, wentylują, aż wreszcie usuwają się z gniazda w boczne uliczki lub na zewnątrz. Im więcej pszczół opuszcza ul tym szybciej pojawi się rójka, znaczne zagęszczenie pszczół w ulu, czerw trutowy i duże ilości miodu mają negatywny wpływ na rodzinę pszczelą, ponieważ ciasnota utrudnia wentylację powodując zwiększenie koncentracji dwutlenku węgla,
  • układ pożytków i warunki atmosferyczne – sprzyjającymi rójce są lata o obfitym pożytku w okresie rozwoju wiosennego oraz następujące po nich okresy chłodu i deszczu, a także długotrwały niezbyt obfity pożytek, który jest traktowany jako rozwojowy. Pszczoły nie są spracowane, żyją dłużej a matka intensywnie czerwi, co powoduje powstawanie dużej ilości bezrobotnych pszczół,
  • niedobór substancji matecznej – jak stwierdzono, powoduje rozwój jajników u pszczół robotnic i w efekcie powstawanie trutówek anatomicznych, substancja zapachowa matki poprzez kontakt jej ze świtą a tej z kolei z innymi robotnicami jest rozprzestrzeniana po całym ulu.

Przed wydaniem roju rodzina przechodzi z nastroju roboczego w nastrój rojowy i dopiero po pewnym czasie dochodzi do rójki, czyli wydania jednego lub kilku rojów. Sam nastrój rojowy można podzielić na okres gromadzenia się bezrobotnych młodych osobników w rodzinie pszczelej, oraz okres od czasu gdy matka zostaje zmuszona do zaczerwienia miseczek matecznikowych, od tej pory okres ten niektórzy autorzy nazywają zaawansowanym nastrojem rojowym. Po wykluciu się larw w miseczkach matecznikowych, co przyjmuje się za początek procesu rójki, pszczoły ograniczają pokarm matce, ta traci na wadze i jest zdolna do lotu, ten proces powoduje zmniejszanie ilości składanych jaj przez matkę a więc dalsze zwiększanie bezrobotnych młodych pszczół, tzw. pszczół rojowych.

Rój wychodzi z gniazda po zasklepieniu matecznika z najstarszą larwą, z której po siedmiu dniach wylęgnie się matka.

Przedstawiłem dość obszernie przyczyny powstawania nastroju rojowego i sam przebieg okresu od nastroju roboczego do wydania roju, bo chcę by pszczelarze, zwłaszcza nowicjusze wiedzieli co to jest, tym bardziej, że wrzucę kij w mrowisko w dalszej części wywodu.

Czy warto „walczyć” z istniejącym nastrojem rojowym? – Ja nie walczę, ponieważ zdaję sobie sprawę, że dopóki nie ma w miseczkach matecznikowych larw podlanych mleczkiem, nic się złego nie dzieje (chyba, że ten nastrój powstał z mojej winy i matka nie ma miejsca do czerwienia w trakcie obfitego pożytku). Pszczoły rojowe są to robotnice wychowane w najlepszych warunkach, nie są pszczołami spracowanymi a młodymi bezrobotnymi, bo nie ma dla nich pracy, posiadają nagromadzone zasoby tłuszczów, białka i węglowodanów, mogą stanowić armię rezerwy do wykorzystania. Uważam, że nie ma sensu odbierać tych pszczół i tworzyć z nich nowe rodziny, podobnie jak nie ma sensu odbierać od rodzin w nastroju rojowym czerwiu dla tego samego celu, przecież te pszczoły gromadzą się przez kilka czy kilkanaście dni i może ich się uzbierać kilka lub kilkanaście tysięcy i chcę je wykorzystać, ale dopiero wtedy, gdy pojawi się pożytek.

Początek procesu rójki (po wykluciu się larw w miseczkach) oznacza, że czas pomyśleć, co dalej z pszczołami – czy się wyroją czy zabiorą do roboty.

Od wylęgnięcia się larwy w mateczniku do jego zasklepienia pozostaje pięć dni, jeżeli w okresie nastroju rojowego kontroluję co 4-5 dni gniazdo, jestem w stanie zapanować nad rodziną i w zależności od tego, co zastanę w trakcie przeglądu, oraz od tego, jakie są prognozy pożytkowe, wybieram jedną z możliwości działania;

  • przewietrzenie gniazda – przy nawet niewielkim pożytku i silnej rodzinie, (o co w czerwcu nie jest trudno) u mnie najprościej zmusić pszczoły do zaprzestania rójki, dając im nowy korpus na dennicę a w nim w środku ramka z czerwiem otwartym a po jej obu stronach 4-6 ramek z węzą a jako osłonowe, reszta ramek z suszem. W gnieździe (dwa korpusy), przegląd i dokładne usuwanie mateczników, a następnie kładę je na dodatkowy korpus, na górę natomiast magazyn miodowy, po 4-5 dniach kolejny przegląd w celu stwierdzenia czy są miseczki matecznikowe – z reguły ich nie ma, wtedy podejmuję decyzję, co zrobić z dodatkowym korpusem,
  • zmianę składu rodzin – gdy do większego pożytku jest kilka dni to przy moim sposobie gospodarowania (coś w rodzaju gospodarki dwurodzinnej) i wykonywaniu w maju odkładów (jak jest potrzeba) robię nalot na rodzinę stojącą obok lub na odkład a w ulu likwiduję mateczniki.

Niezbyt obfite pożytki w okresie letnim i w miarę obfite późne, w okresie sierpnia i września, zmuszają mnie do tworzenia silnych rodzin na zimę przy pomocy odkładów okresowych, które jest okazja utworzyć teraz, gdy rodzina chce się roić. Gdy jest pożytek, to z rodziny szykującej się do rójki zabieram 4-5 ramek czerwiu krytego z pszczołami na nich siedzącymi, na tych ramkach pozostawiam dwa najładniejsze mateczniki ( jeszcze nie zakryte), resztę uzupełniam ramkami suszu lub suszu i węzy. Taki odkład ustawiam na miejscu tego ula a jego odsuwam na bok, nalot pszczoły lotnej na matecznik da trochę miodu (po uzupełnieniu korpusów) a rodzina odstawiona, po zlikwidowaniu mateczników, traci chęć do rojenia się.

Czasami odkład tworzę z matecznikami rojowymi (lub z jedną ramką czerwiu otwartego do wybudowania matecznika ratunkowego) bez stosowania nalotu, ale wtedy biorę cały korpus czerwiu krytego z pszczołami nielotnymi. Sprawą kontrowersyjną może być tworzenie takich odkładów z matecznikami rojowymi, ale spokojnie nic się nie dzieje, od tej matki potrzebny będzie czerw i pszczoła wykorzystana jesienią i w zimie, pszczoły w lecie żyją i pracują z matką zakupioną u hodowcy, wymienianą co dwa lata, poddawaną do odkładu w późniejszym czasie po dokonaniu z niego nalotu na stojący obok ul w celu wykorzystania pożytku,
wywołanie złudzenia rójki – jeżeli mateczniki są tuż przed zasklepieniem, lepiej jest wywołać złudzenie rójki i w zależności od tego czy pożytek będzie zaraz czy za kilka dni, wstawić do tego samego ula lub do ula obok i połączyć przy pojawieniu się obfitego pożytku. Na dennicę kładę korpus z ramkami węzy i woszczyny oraz jedną ramkę czerwiu otwartego i przesuwam na miejsce rodziny szykującej się do rójki a ją obok. Z korpusów na pomost strzepuję pszczoły z wszystkich plastrów (łącznie z matką), jednocześnie likwiduję wszystkie mateczniki, ramki tylko z czerwiem krytym wkładam oddzielnie a oddzielnie z czerwiem krytym i otwartym. Na nowy korpus daję kratę a na nią korpus z czerwiem krytym, na górę z czerwiem otwartym i magazyn miodowy, pszczoły wchodzą do ula jak po rójce i rozpoczynają pracę. Ważne jest by pszczoły przed zabiegiem opiły się miodem, trzeba je „wystraszyć”, ważne jest też by po kilku dniach przejrzeć górną kondygnację czy nie ma mateczników ratunkowych.

Tak dla informacji, gdy pojawi się w tym czasie znaczny pożytek, przywrócony zostaje z reguły nastrój roboczy i pszczoły same zgryzają mateczniki i tylko rodziny; albo bardzo rojliwe, albo trzymane ciasno, albo którym wycinano mateczniki, będą chciały się wyroić.

Nie stosuję ramek pracy, co wcale nie znaczy, że ich w ulu nie ma, dolne listewki najniższego korpusu oddalone są od dna o około 60 mm i tu pszczoły budują woszczynę pszczelą lub trutową i albo składają nakrop albo matka ją zaczerwia, podglądając ul od spodu wiem co się święci i albo szukam w korpusach z matką mateczników albo nie.

Tyle napisałem o nastroju rojowym i rójce, że ktoś pomyśli, o ten to kocha rójki – nie, nie lubię, ale uczyli mnie -„jak czegoś nie lubisz to pokochaj” – nauczyłem się z nimi gospodarować i nie mam z nimi kłopotu, ule posiadają wystarczającą wentylację tak od dołu jak i od góry, istnieje możliwość rozbudowania pojemności i ograniczenia matki. Matki wymieniam, co dwa lata łącząc jesienią odkłady z młodą matką z rodziną ze starą matką, bez wyszukiwania starej – zdaję się na wybór pszczół, wszystko zależy w takim razie od pogody, intensywności kwitnienia i mego lenistwa.

Fiu, fiu – jak mawia pewien wróbelek, na rójki wyszło tyle tekstu, a o miodobraniu ani widu ani słychu, w takim razie wybierzemy miód i przygotujemy pokarm na zimę w następnym odcinku.

Edku

Szukaj

Polecana książka

Polecane artykuły

reklama

Najczęściej czytane

Blog