Jesteś tutaj: SPP Polanka > Artykuły > Kalendarz pszczelarza > Sierpień w pasiece

Sierpień w pasiece

Piotr Skorupa, Opublikowano:

Sierpień w pasiece

Siła rodzin zimujących zależy nie tylko od ilości pożytku i pielęgnowania pszczół w końcu lata, ale także od kubatury ula, z obserwacji bowiem wynika, że im pszczoły mają do dyspozycji większą przestrzeń tym silniejsze idą do zimowli. Warto, więc jeszcze raz powtórzyć, że wstępne układanie gniazd na zimę nie powinno być związane ze zmniejszaniem w tym okresie ani samych gniazd ani nie należy nadmiernie zmniejszać objętość uli, pobudzanie matki do czerwienia po lipcowym miodobraniu lub występujący pożytek spowodują wzrost czerwienia, o który tak każdy (no może nie każdy) pszczelarz zabiega.

Roślin poużytkowych, jeżeli nie towarowych to przynajmniej rozwojowych w sierpniu jest jeszcze dużo, chociaż rośliny mniej nektarują, to jednak w sierpniu kwitną; jasnota biała, w dalszym ciągu koniczyna biała, gorczyca (jako poplon), chaber łąkowy, śnieguliczka, rdest, mięty, przegrzany, nawłoć, wrzos, rdestnik sachaliński i inne jesienne rośliny.

Jesienne pokolenie pszczół różni się od letniego, bowiem pracują one o wiele mniej, występuje u nich zahamowanie rozwoju gruczołów woskowych, a następnie przestają się rozwijać gruczoły mleczne, które rozwiną się dopiero na wiosnę.

Bezpośrednio po miodobraniu istnieje ogromna przewaga pszczół nad czerwiem i rolą pszczelarza jest by tak postępować, aby powstało pokolenie pszczół w okresie jesiennym w takiej ilości by w połowie października stanowiło około 80 procent osobników w ulu przy niewielkiej ilości czerwiu krytego.

W sierpniu młode pszczoły powinny dobrze się odżywiać zarówno pokarmem węglowodanowym jak i białkowym i nie powinny być zatrudniane przy przerabianiu syropu, wtedy są gwarancją, że rodzina będzie silna na wiosnę, dlatego wczesne karmienie, oprócz tego, że powoduje dobry rozkład sacharozy, to również nie wykorzystuje się do przygotowania pokarmu zimowego pszczół mających stanowić gniazdo zimowe, wczesne karmienie powoduje także pobudzenie matki do intensywnego czerwienia. O przewadze zimowania pszczół na pokarmie przygotowanym z cukru, nad zimowaniem pszczół na miodzie, myślę, że nie ma potrzeby pisać, bo wielu pszczelarzy o tym jest przekonanych, jest tylko kwestia, kiedy karmić, jakim syropem karmić i jak organizacyjnie to przeprowadzić.

Jak ja przeprowadzam karmienie pisałem w poprzednim miesiącu, ja tak muszę bo żal mi miodu, który przyniosą mi pszczoły w sierpniu i we wrześniu.

W zasadzie przygotowanie pokarmu z cukru na zimę powinno przebiegać w ten sposób, że po miodobraniu, pszczoły powinny być podkarmione dawką syropu stanowiącą minimum obowiązujące, po to by pobudzić matkę do intensywnego składania jaj a następnie pod koniec sierpnia lub na początku września pokarm powinien być uzupełniony w taki sposób by pszczoły zalewając komórki wolne, samoistnie ograniczyły w czerwieniu matkę. Różnie, w zależności od sytuacji i możliwości pszczelarze postępują- jedni preferują małe dawki codziennie lub, co dwa dni syropem rzadkim, inni wolą lub muszą dawać duże dawki, co kilka dni, przy czym zawsze ostatnie dawki mają za zadanie ograniczenia matki w czerwieniu, dla pszczół nie ma to znaczenia, ma natomiast dla pszczelarza. Pszczoły w tym czasie potrzebują oprócz pokarmu węglowodanowego, także pokarmu białkowego i o ten pokarm białkowy pszczelarz musi zadbać albo poprzez uprawę kwitnących w tym czasie roślin pyłkodajnych albo włożyć do gniazda ramki z pierzgą pozyskane wcześniej.

W sierpniu z uli wyrzucane są trutnie, bo minął okres rójek i teraz stają się ciężarem dla rodziny pszczelej, jeżeli jednak trutnie pozostają w rodzinie, jest to sygnał, że w rodzinie dzieje się coś złego, być może matka została przygnieciona w trakcie miodobrania, być może nastąpiła cicha wymiana i matka młoda nie zdążyła się jeszcze unasienić, obojętnie ile by było tych „być może” – pszczelarz musi ustalić przyczynę takiego stanu, jeżeli chce utrzymać do wiosny silną rodzinę pszczelą.

W moim przypadku postępuję inaczej, nie muszę dbać o miejsce do składania jajeczek przez matkę, bo mam odkłady, w których czerwi młoda matka ratunkowa lub z matecznika rojowego, z reguły odkładów jest tyle ile uli macierzystych i to te odkłady wykorzystuję między innymi do przygotowania pokarmu na zimę i to na tyle wcześnie by móc je wykorzystać w sierpniu do wykonania nalotu na ul macierzysty.

Około pierwszej połowy sierpnia syrop jest już zasklepiony, zabieram go, ale nie do magazynu tylko daję pod daszek rodziny macierzystej i tam bez dostępu pszczół czeka na właściwy moment.

Mniej więcej po zakwitnięciu nawłoci, znajdujące się na wspólnej ławie pomiędzy ulami macierzystymi- odkłady-przenoszę poza ławę na tymczasowe podstawy ze skrzynek po butelkach (najlepiej po piwie, bo mam też i przyjemność go spożyć), ule macierzyste (produkcyjne) przesuwam trochę w kierunku miejsca, na którym stały odkłady, tak by pszczoły lotne za długo nie robiły tłumu. Po odlocie pszczół w odkładzie „robię porządek” polegający na tym, że wyszukuję matkę tradycyjnym sposobem, a jak nic z tego to przez kratę odgrodową przepędzam dymem pszczoły i wyłapuję matkę, gdy jest niewiele pszczół, postępuję tak, ale tylko w tych odkładach, stojących obok uli macierzystych, w których ma być wymieniona matka tej jesieni. Staram się tak to zorganizować by był to, co drugi, odkład, choć jest też i inaczej, bo czasem żal mi dobrej matki.

Zakupione matki unasienione podaję odkładowi praktycznie po godzinie od usunięcia poprzedniej, w klateczce plastikowej z pszczołami i komorą ciasta zamkniętą kawałkiem sztywnej folii. Klateczkę wieszam na druciku pomiędzy niezasklepionym czerwiem po rozsunięciu ramek, jest regułą, że po niedługim czasie młode pszczoły odsłaniają gruczoły zapachowe gromadzą się przy otworkach i są przyjaźnie nastawione do młodej matki. Dla pewności po usunięciu folii zostawiam klatkę do następnego dnia i czekam na uwolnienie matki po wygryzieniu ciasta.

Pszczół do opieki nad czerwiem po poprzedniej matce w odkładzie jest na, tyle, że nie ma obaw o jego zaziębienie, może być problem z rabunkami, dlatego zmniejszam wylotki, ale raczej „ku spokojności”, bo istniejący pożytek każe zapominać innym pszczołom o rabunku.

Oczywistym jest, że ul produkcyjny po nalocie musi posiadać odpowiednią pojemność by pomieścić dodatkową ilość pszczół i przyniesiony do ula nektar i pyłek, w tym celu daję dodatkowy korpus z suszem i jedną ramką węzy a jednocześnie ograniczam matkę przy pomocy kraty na jednym korpusie, co w tym okresie nie odbije się ujemnie na rodzinie, bo z jednej strony czerwienie nie jest już tak wysokie jak w najlepszym okresie rozwoju a z drugiej strony dodatkowy czerw będzie pochodził od matek zlokalizowanych w odkładach, tu matki i to młode (z mateczników ratunkowych-przeznaczone do usunięcia przy łączeniu i z hodowli-przeznaczone dla rodzin ze starszymi matkami) czerwią na dwóch korpusach z możliwością odebrania czerwiu zasklepionego i podania do rodzin produkcyjnych ( chociaż rzadko tak robię).

Pszczoły o tej porze roku nie są skłonne do magazynowania miodu w nadstawkach, gdy zostaje napełniona jedna, należy zrobić miodobranie, bo dodanie pod nią następnej może zakończyć się tym, że zostaje ona pusta a pszczoły lokują nakrop w gnieździe blokując miejsce na składanie jajeczek przez matkę. Jakoś sobie z tym radzę, dając pod dolny korpus z czerwiącą matką jeszcze jeden z ramkami suszu nakryty kratą odgrodową, wtedy pszczoły chętnie w nim gromadzą i pierzgę i miód, jest również taka możliwość, że wyciągam z gniazda zalane nakropem boczne plastry i przekładam do znajdującego się wyżej a na ich miejsce wstawiam ramki z suszem, ale w środek gniazda po rozsunięciu ramek, jest to jednak operacja kłopotliwa dla mnie i sąsiadów, bo uzłośliwia pszczoły i dezorganizuje ich czynności.

Wybrałem wariant prowadzenia pasieki z odkładami, zdając sobie sprawę z tego, że uszczuplają one bazę pożytkową, ale musiałem coś wybrać; albo więcej miodu i słabe pszczoły do zimowli i na wiosnę z uwagi na późne karmienie, co w konsekwencji odbijałoby się na produkcji w przyszłym roku, albo trochę mniej miodu, (choć tego nie odczuwam w całym sezonie) i odkłady, które przygotują pokarm i zasilą rodziny przed zimą. Najważniejsze w tym wszystkim jest, że to ja sam wybieram ile pierzgi i zapasów i gdzie wstawić do ula i kiedy radykalnie przerwać czerwienie matki przed zimą, niezależnie od jej chęci do dalszego składania jaj.

Ponieważ układam gniazda do zimy we wrześniu, napiszę o tym i o innych czynnościach w następnym opracowaniu.

Edku

Szukaj

Polecana książka

Polecane artykuły

reklama

Najczęściej czytane

Sorry. No data so far.

Blog