Jesteś tutaj: SPP Polanka > Artykuły > Pszczelarz początkujący > Dokumentacja, czyli co?

Dokumentacja, czyli co?

Piotr Skorupa, Opublikowano:

Po pierwsze nie jestem pedantem. Jestem klasycznym bałaganiarzem, ale jak większość bałaganiarzy tęsknię za porządkiem. Oczywiście najlepszy jest taki porządek, który za nas utrzymuje ktoś inny… Wygląda jednak na to, że w pasiece nie bardzo możemy liczyć na kogoś innego. Sprawdza się tu powiedzenie – „jeżeli umiesz liczyć do dwóch to licz na siebie”. Niestety formalności jakich powinien przestrzegać pszczelarz to jedno, a jego zainteresowania, prace pszczelarskie etc. to drugie. Jak w takim układzie powinny wyglądać notatki pasieczne? Myślę, że dobrym punktem wyjścia jest sytuacja na wiosnę. Mamy przed sobą rodzinę, która przezimowała gorzej, aniżeli inne. Co nam wtedy jest potrzebne? Ano przydałoby się wiedzieć jak czerwiła matka w lipcu-sierpniu-wrześniu, ile było pokarmu w ulu z rozbiciem na miód/syrop i pierzgę, kiedy i czym pszczoły zostały zakarmione, czy ciasno obsiadały wszystkie ramki, nie wspominając o rasie matki i opisach różnicujących tę rasę od innych. Czy nasze notatki dadzą nam odpowiedź na te pytania?

Jeżeli chcemy wypróbować izolatory powinniśmy mieć możliwość porównania efektów w rodzinach, w których matki były ograniczane w czerwieniu z innymi, ale nie wystarcza tu data, bardziej przydatne okazuje się porównanie tych efektów w relacji czasowej określanej kwitnieniem poszczególnych roślin miododajnych. Ale takich informacji nie znajdziemy w kalendarzu. Jeżeli ich nie zanotujemy przepadną.

Forma notatek nie jest istotna, ale ważne jest, aby je zrobić szybko, najlepiej na bieżąco. Z tego powodu coś do notowania musi być pod ręką, zeszyt, kartka, ołówek. Niektórzy trzymają pod daszkiem zeszyt z ołówkiem, aby zawsze był pod ręką. Za kilka godzin nie będziemy pamiętać jaka sytuacja była dokładnie w ulu, gdzie mamy cenną matkę, przy wielu rodzinach możemy zapomnieć gdzie mamy tę cenną matkę.

Ostatnie moje doświadczenia przekonują mnie do zapisów jakie stosuje i propaguje (m.in. na łamach „Pasieki” kol. Janusz Mazurek. Jego sposób zapisu kolumnowego ma kilka zalet: jest szybki, przejrzysty i łatwo się poddaje obróbce komputerowej. Ta obróbka komputerowa to oczywiście przesada, idzie mi o to, że ten lapidarny zapis bardzo łatwo prowadzić w arkuszu kalkulacyjnym. Zapis w arkuszu ma taką zaletę, że łatwo te dane wykorzystać do różnych porównań, oszacowań tempa rozwoju i co ważne nie jesteśmy uzależnieni ani od konkretnej wersji oprogramowania (może to być dowolny arkusz kalkulacyjny) ani od systemu operacyjnego (Windows, Linux, BSD, Mac OS…). Co do kwitnienia roślin – wystarczy w kolumnie wiersz po wierszu wpisać kilkanaście znaczących roślin, a potem co roku wpisywać obok daty kwitnienia, aby mieć świetny punkt odniesienia. Nie znaczy to, że idę do pasieki z laptopem. Notatki na kartkach przenoszę do arkusza, a ze względu na ich symboliczność, idzie to szybko.

Myślę, że większość jest w stanie wykorzystać arkusz kalkulacyjny w tym celu, ja we wrześnie-październiku mogę podesłać zainteresowanym taki arkusz wykorzystywany przeze mnie, a nuż się komuś przyda. Arkusz umieściłem na stronie.

Janusz_B

Szukaj

Polecana książka

Polecane artykuły

reklama

Najczęściej czytane

Sorry. No data so far.

Blog