Jesteś tutaj: SPP Polanka > Artykuły > Wczoraj i dziś > O historii

O historii

Piotr Skorupa, Opublikowano:

Trochę o dawnych czasach

Wielu dzisiejszych pszczelarzy wykonując prace w pasiece być może zastanawia się jak dawniej wykonywano taką jak oni teraz pracę, czy ule wyglądały kiedyś podobnie, a może zupełnie inaczej. W tym artykule postaramy się odpowiedzieć na te pytania.

Mamy również nadzieję, że wywołamy zainteresowanie historią. Może ktoś czytający te słowa będzie mógł rozszerzyć tę tematykę, może ktoś znajdzie „na strychu” ilustracje, dokumenty, rysunki czy w końcu zapiski prowadzone przez pszczelarzy którzy już odeszli.
Zamiarem naszym jest utworzenie i prowadzenie z Państwa pomocą w serwisie SPP Polanka działu historycznego. Dział taki mamy nadzieję zachęci również młodych ludzi do rozpoczęcia przygody z tym pięknym i wymagającym zajęciem jakim jest pszczelarstwo.

Gdzie początki?

Na tak postawione pytanie nie uzyskamy jednoznacznej odpowiedzi. Nie wiadomo dokładnie kiedy „udomowiono” pszczoły. Przyjąć można, że nastąpiło to w ciągu procesu neolityzacji związanego z pojawieniem się ludności prowadzącej osiadły tryb życia, trudniącej się uprawą ziemi i hodowlą. Po okresie wykorzystywania produktów poprzez podbieranie rojów gnieżdżących się w dziuplach drzew dzikich pszczół doszło do wykształcenia się zajęcia mającego na celu pozyskiwanie produktów w sposób świadomy i zorganizowany. Człowiek nauczył się wykonywać barcie czyli sztuczne dziuple, a następnie ule.

Dawne pszczelarstwo można podzielić więc na bartne i ulowe. Przez wiele wieków pszczelarstwo ulowe nie wyparło bartnictwa, ale obydwa sposoby hodowli współistniały ze sobą. Rodzaje hodowli pszczół znane są też ze źródeł etnograficznych. Tak pisze K. Moszyński (1929, s.132): Zależnie od tego czy pszczoły są chowane w barciach, czy też w ulach, ma on dwie dość różne postacie. Pszczelnictwo bartne czyli bartnictwo jest, względnie było, właściwe Słowianom północnym. Ślady jego dochowały się bądź w pisanych źródłach, bądź w ustnej tradycji, bądź wreszcie w praktyce na rozległych przestrzeniach Słowiańszczyzny zachodniej (do ostatnich niemal czasów przetrwały bartne sosny na przykład w niektórych okolicach Pomorza, a w roku 1802 było ich jeszcze w samym tylko świeckim okręgu leśnym 2520). Poza tem istniało ono […] na sąsiadujących ze Słowiańszczyzną ziemiach, zamieszkanych przez Niemców, Litwinów, Łotyszów, Finów zachodnich i nadwołżańskie wreszcie – u Baszkirów na Uralu. Poza Uralem, w kierunku zachodnim, zasięg bartnictwa się urywa. Chińczycy i Japończycy hodują pszczoły w ulach.

Jak to kiedyś robiono?

Pszczelnictwo bartne

Barcie drążono czyli dziano, za pomocą pieszni (fot. 4) żelaznych znanych z wykopalisk wczesnośredniowiecznych , głównie w drzewach sosnowych i dębowych a rzadziej jodłowych i jesionowych. Dziano w drzewach bardzo starych, o dostatecznie grubym pniu, do znacznej wysokości pozbawionym gałęzi. Otwór barci zamykano, a zapewne od wschodu, tak jak można było do niedawna obserwować w naszych lasach, znajdowała się dziura przeznaczona do wylotu pszczół. Wnętrze barci było, być może, podzielone na dwie części. Bywały wypadki, że w jednym drzewie drążono kilka barci(W. Hensel, 1965 s.119). W wydrążonych barciach osadzano pszczoły i aby zwabić je do barci spryskiwano ją wywarami ziół oraz miodu.

Osadzenie roju w barci dawało początek hodowli i uzyskania zamierzonego celu, czyli pozyskania miodu i wosku. Praca bartnika polegała na opiece nad barcią wydrążoną w drzewie na wysokości ok. 4-7 m. Było to zajęcie dość niebezpieczne, a w dzisiejszym rozumieniu bartnik wykonywał prace „na wysokości” przy pomocy, jak można by dziś powiedzieć, sprzętu wspinaczkowego. Do wchodzenia na drzewa służyły częściowo zapewne tzw. ostrwie, czyli młode świerki, dąbki i osiki z przyciętymi gałęziami, jakich używano jeszcze do niedawna. Być może, iż znano również prymitywne leziwa skonstruowane z powrozu podwójnie złożonego. P. N. Tretjakow przypuszcza, że do tego celu służyły także różnego kształtu wyroby żelazne z kolcem znajdowane na Rusi wraz z zabytkami z okresu wczesnośredniowiecznego. (W.Hensel 1965, s.120) Bartnik zajmował się całością rocznych prac związanych z utrzymaniem barci.
Do jego obowiązków należało podmiatanie barci na wiosnę, czyli doprowadzenie barci do porządku po zimie, usunięcie suszu i pustych plastrów oraz wybranie resztek miodu pozostałych po zimowaniu. Po uporządkowaniu barci i tym samym przygotowaniu jej do sezonu bartnik musiał zabezpieczyć ją także przed innymi „chętnymi” do miodu. Szczególnie duże szkody wyrządzić mogły oczywiście niedźwiedzie. Ochroną przed nimi były między innymi były odry – kwadratowe pomosty z dartych desek, umocowane na pewnej wysokości dookoła bartnego pnia. Odry były zaopatrzone spodem w liczne, śpiczaste, sterczące wokół kołki, podobne do zębów wielkiej brony Kołki te broniły niedźwiedziom dostępu (K. Moszyński 1929, s.134). Prace jesienne, nazywane łaźbieniem, przeprowadzane były od połowy lipca polegały na podbieraniu miodu oraz przygotowaniu pszczół do zimowania. Otwory barci w tym okresie zabezpieczano szczególnie pieczołowicie mając na względzie ochronę pszczół przed różnego rodzaju szkodnikami.

Sosna z barcią w puszczy około Drozdynia, pow. Stolin, Polesie (Polska) (K. Moszyński 1929, s.135)

Sosna z barcią w puszczy około Drozdynia, pow. Stolin, Polesie (Polska) (K. Moszyński 1929, s.135)

Wspomnieć należy o ogromnym znaczeniu bartnictwa dla ówczesnej gospodarki, wyrażało się to między innymi w znakowaniu barci, ogradzaniu terenu na którym znajdowały się barcie. W Polsce znajdowały się liczne osady bartników, które rządziły się własnymi prawami i posiadały własnego starostę bartnego. O wysokim znaczeniu wykonanej barci świadczy fakt, że nawet ze zniszczonego drzewa wycinano część bartną i umieszczano ją w warunkach najbardziej zbliżonych do tych, w których dotychczas się znajdowała.

Pszczelarstwo ulowe

Zabieg wyrąbywania barci z pnia zwalonego drzewa dał niegdyś […] początek regularnej gospodarce ulowej na terytoriach dawniej wyłącznie bartniczych. Poczęto rozmyślnie walić puste drzewa i wyrabiać z nich ule. Jedną z przyczyn, dla której wszędzie wśród Słowian północnych ule pienne zastąpiły barcie, była o wiele bezpieczniejsza i łatwiejsza praca przy ich wyrabianiu i obsługiwaniu (K. Moszyński 1929, s.134). Na innych terenach np. na Białorusi bartnictwo trwało praktycznie do połowy XIX wieku. Ostatecznie jednak czy to ze względów praktycznych, bądź ekonomicznych, spowodowanych spadkiem zapotrzebowania na miód i wosk, pszczelarze przenieśli swoje barcie bliżej domostw. Jednym ze śladów językowych pozostałym po bartnikach jest używane do dziś określenie pnia w stosunku do rodziny pszczelej zamieszkującej ul. Pierwszymi ulami były ule kadłubowe. W pobliżu miejscowości Oldenburg w Niemczech natrafiono na szczątki takiego ula, który datowany jest na pierwsze tysiąclecie naszej ery (W.Hensel, 1965, s.121).

ul_kad11Stosowanie uli kadłubowych, oprócz zalet, umożliwiło rozpoczęcie walki z nastrojem rojowym. Pszczelarz mógł, przy pomocy różnych zabiegów, łatwiej opanować wylatujące roje. Bartnik z uwagi na wysokość na jakiej wykonywano barcie mógł jedynie przyglądać się rojeniu pszczół, które osiedlały się ponownie tam, gdzie chciały.

Sprzęt i narzędzia

Zajmując się omawianiem dawnej gospodarki bartnej i pasiecznej wspomnieć należy o narzędziach stosowanych przez ówczesnych bartników. Jednym z takich narzędzi jest przedstawiona na fotografii poniżej piesznia. Narzędzie to służyło do drążenia otworów w pniach drzew w celu wykonania barci. Wyposażeniem bartnika było miedzy innymi leziwo, czyli sznur do poruszania się po drzewach w których urządzone były barcie.

Jakimi narzędziami posługiwał się pszczelarz, dowiadujemy się czytając, W każdej pasiece ma mieć pasiecznik świderek… – drugi do łat… Ma mieć dłutko małe… – dłutko wielkie … Oprócz tego ma mieć: piłkę małą, siekierkę, toporek, motykę, piesznię, nóż ulowy dobry. Laterniczka też, albo raczej kadzielniczka… (W.Hensel 1965, s.123). Wczytując się w powyższe słowa, odpowiedzmy sobie na pytanie, czyż współczesne narzędzia tak bardzo odbiegają od ówczesnych? Laterniczka to przecież podkurzacz, nożem i dłutem posługujemy się niemal na co dzień. Jako ciekawostkę należy podać że słowo ul pierwotnie znaczyło dziura, wydrążenie. Pasieką natomiast nazywano kiedyś miejsce wyrąbane w lesie, na tejże pasiece prawdopodobnie ustawiano ule.

Kończąc omawianie sposobów prowadzenia gospodarki pasiecznej przez naszych przodków, należy zastanowić się jakie powody stanowiły o tak wysokim statusie społecznym bartników, czy ich prestiż wynikał tylko z niebezpieczeństw na jakie byli narażeni podczas swojej pracy?

Znaczenie gospodarcze bartnictwa

Bartnictwo swoje znaczenie zawdzięczało ogromnym korzyściom jakie z tytułu handlu miodem i woskiem osiągali właściciele barci. Zapotrzebowanie na ich wyroby na przestrzeni wielu wieków było ogromne. Miód stanowił ważny składnik pożywienia, a pamiętać musimy, że cukier w obecnie znanej postaci pojawił się na masową skalę dopiero w XIX wieku. Do tego czasu miód pełnił rolę produktu o ogromnym znaczeniu w diecie człowieka. Wspomnieć również należy o wyrobie miodów pitnych, gdzie miód jest surowcem podstawowym. Drugim ważnym, a twierdzą niektórzy, że o wiele ważniejszym produktem pszczelim był wosk. Początkowo stosowano go w dużych ilościach w odlewnictwie. Wraz z rozwojem chrześcijaństwa na ziemiach Słowian znaczenie wosku wzrosło jeszcze bardziej. Z wosku bowiem wytwarzano świece, w wosku odciskano pieczęcie, tabliczki do pisania pokrywano woskiem. W późniejszych czasach wraz z rozwojem przemysłu wosk był surowcem wręcz podstawowym w wielu jego działach. Pszczoły hodowano przede wszystkim dla uzyskania miodu oraz wosku. Miód miał duże znaczenie w pożywieniu Słowian. Stąd często u różnych grup tego ludu spotykamy się z wiadomościami o płaceniu przez nich danin w miodzie. Miodem też handlowano na szeroką skalę; był on obok skór jednym z głównych produktów wywożonych z krajów słowiańskich. Wyrabiano dalej z miodu napoje, które przechowywano w wielkich ilościach w piwnicach książęcych. Dalej czytamy na temat znaczenia wosku: Wosk stanowił ceniony w handlu produkt, zwłaszcza gdy z chwilą przyjęcia chrześcijaństwa, a w ramach stosunków feudalnych doszło do rozbudowy kancelarii, w których posługiwano się pieczęciami woskowymi, w mniejszym natomiast stopniu, choć szerszym, aniżeli dawniej przypuszczano, używano go też do wyrobu tabliczek do pisania. (W.Hensel 1965, s.122) Znaczenie gospodarcze obu produktów w czasach nam współczesnych znacznie zmalało, ale nie można twierdzić o całkowitym upadku znaczenia miodu i wosku. Miód w dalszym ciągu ma duże znaczenie w diecie człowieka. Z miodu nadal wytwarza się miody pitne. Można wręcz mówić o stopniowym powrocie do używania produktów naturalnych, a w tym miodu i wosku pszczelego.

Na zakończenie

Przenosząc się na chwilę w daleką przeszłość mieliśmy możliwość zapoznania się z dawnymi sposobami prowadzenia gospodarki związanej z pszczołami. Wydaje się jednak, że pomimo postępu technicznego, przeniesienia pasieki w pobliże swego domu, wszelkich udogodnień związanych z konstrukcją i budową ula, sprzętu pasiecznego, pszczelarz pozostał tym kim był niegdyś. Korzyść z wzajemnego obcowania z przyrodą jest dla wykonujących to zajęcie oczywista. W większości przypadków korzyści materialne wynikające z posiadania pszczół wcale nie stoją na pierwszym planie. Takie traktowanie tego zajęcia przynosi chlubę pszczelarzom stawiając ich w rzędzie prawdziwych przyjaciół natury w jej pierwotnej postaci.

MR i AB 

Źródła Literatura:

1. Witold Hensel, Słowiańszczyzna wczesnośredniowieczna, Warszawa 1965

2. Kazimierz Moszyński, Kultura ludowa Słowian, Kultura materjalna, Część I, Kraków 1929

 

Kategorie: Wczoraj i dziś

Szukaj

Polecana książka

Polecane artykuły

reklama

Najczęściej czytane

Sorry. No data so far.

Blog