Jesteś tutaj: SPP Polanka > Artykuły > Wczoraj i dziś > O POLITYCE INFORMACYJNEJ ZARZĄDU PZP I NIE TYLKO Maciej Rysiewicz

O POLITYCE INFORMACYJNEJ ZARZĄDU PZP I NIE TYLKO Maciej Rysiewicz

Piotr Skorupa, Opublikowano:

28 lutego 2004 roku na XVII Walnym Zjeździe Sprawozdawczo-Wyborczym Polskiego Związku Pszczelarskiego w Pszczelej Woli wybrano nowy zarząd, kolejny w historii największej polskiej organizacji pszczelarskiej.

Nie da się ukryć, że mijająca właśnie czteroletnia kadencja wybranych wtedy władz PZP naznaczona była licznymi wstrząsami o charakterze nie tylko organizacyjnym, ale także gospodarczym. W tym czasie relegowano z Zarządu skarbnika Teresę Chwałę i wiceprezydenta Związku Marka Słupczyńskiego. W sądach toczono spory z byłym dyrektorem Domu Pszczelarza w Kamiannej Markiem Borczykiem i Franciszką Smętkowską – główną księgową biura Zarządu. Konflikty rozgrywały się także wzdłuż i wszerz struktur związkowych: wykluczenie Karpackiego Związku Pszczelarzy w Nowym Sączu czy Nadbużańskiego Związku Pszczelarzy w Chełmie… Wreszcie, rozległym cieniem, nie tylko na finansach PZP, położyły się sprawy zarządzania Domem Pszczelarza w Kamiannej, czy zamówienia pięciu tysięcy ton cukru 12 marca 2007 roku. A obok „bulgotało” przecież wiele lżejszych gatunkowo, za to mających wybitne znaczenie merytoryczne spraw, które zarząd PZP próbował organizować i animować: bezskuteczne przymiarki do przejęcia i prowadzenia przez Związek zadań w hodowli pszczół, nieudana batalia o dopuszczenie do sprzedaży Apifosu (konflikt na linii PZP PIWet Puławy), szklane opakowania z logo PZP, próba ustawowego zadekretowania Funduszu Promocji Miodu, plany powołania Polskiej Izby Miodu, program promocyjny „Cud w łyżce miodu” (konflikt z Apipolem), fiasko powołania Europejskiego Związku Pszczelarzy podczas Konferencji w Krynicy czy – ostatnio – secesja z programu promocji miodu „Życie miodem słodzone”, którego promotorem jest Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych.

Powyższa problematyka nie wyczerpuje oczywiście opisu całej aktywności Zarządu PZP w bieżącej kadencji. Szczegółowa analiza wymagałaby opracowania obszernego memoriału czy opracowania. Nie mam wątpliwości, że taki dokument powinien powstać na potrzeby obrad XVIII Walnego Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego, którego termin zbliża się w tym roku wielkimi krokami. Mnie, skromnemu komentatorowi, ale i uczestnikowi polskiego życia pszczelarskiego, wypada – niejako z dziennikarskiego urzędu i z obowiązku – taką subiektywną analizę zainicjować.

INSTRUMENTY POLITYKI INFORMACYJNEJ ZARZĄDU PZP

Zarząd PZP komunikuje się (mówimy o oficjalnych i autoryzowanych wystąpieniach tej instytucji) z członkami swojej blisko trzydziestotysięcznej organizacji – z grubsza biorąc – w trojaki sposób. Po pierwsze, wykorzystuje w tym celu własną platformę propagandową, czyli media: stronę internetową www.zwiazek-pszczelarski.pl i miesięcznik Pszczelarz Polski. Po drugie, prowadzi korespondencję ze sfederowanymi w PZP wojewódzkimi i regionalnymi związkami pszczelarskimi. Po trzecie, bezpośrednio wygłasza oświadczenia, przedstawia komunikaty i oficjalne stanowisko władz na różnych spotkaniach związkowych (zjazdy, festyny, święta, szkolenia, obchody, spotkania organizacyjne prezesów etc.). Nie ma chyba żadnej wątpliwości, że w takiej strukturze polityki informacyjnej władz PZP najważniejszą rolę powinny odgrywać media związkowe, będące tubą – w dobrym rozumieniu tych słów – propagandową władz PZP. Pozostałe instrumenty (korespondencja, przemowy etc.) stanowią tylko uzupełnienie tych działań lub pochodną oficjalnych i statutowych kroków podejmowanych przez członków zarządu.

UCHWAŁY, SPRAWOZDANIA, KOMUNIKATY

Przygotowując się do napisania tego artykułu, chciałem chociaż pobieżnie zinwentaryzować bieżące działania zarządu PZP w kadencji 2004–2008. Strona internetowa www.zwiazek-pszczelarski.pl skutecznie uniemożliwia jednak dostęp do takich informacji. Z aktów normatywnych pszczelarzowi, członkowi związku, udostępniono tylko statut i regulaminy komisji PZP. Zgodnie z § 25 Statutu PZP

„posiedzenia Zarządu Związku zwołuje Prezydent lub Wiceprezydent Związku, co najmniej cztery razy w roku”.

Ile razy Zarząd Związku zebrał się w tej kadencji? Nie wiadomo! Ile i jakie podejmował uchwały? Też nie wiadomo! W jaki sposób Zarząd realizował w praktyce szczegółowe zapisy § 26 w/w Statutu (sprawozdania z działalności organizacyjnej, plany pracy, opiniowanie projektów aktów prawnych etc.)? Co robią komisje problemowe PZP? A gdzie „przekierowanie” do unijnych rozporządzeń i aktów prawnych polskiego Sejmu i Rządu, „dotykających” pszczelarstwa i pszczelarzy? Brak nawet informacji o przyznaniu odznaczeń związkowych. Moim Czytelnikom proponuję odwiedzić strony internetowe, na przykład Polskiego Związku Łowieckiego czy Polskiego Związku Wędkarskiego, żeby uświadomić sobie, o czym mówię i docenić wagę takich linków i haseł: „aktualności”, „akty normatywne”, „akty prawne”, „sprawozdania”, „szkolenia”, „historia”, „komunikaty”… Dla Związku zrzeszającego w XXI wieku około 30 tysięcy ludzi tak elementarne braki merytoryczne można uznać albo za kompromitację, albo za działanie celowe. Tak czy siak trudno potraktować ten stan za zgodny z celami związku, tj. z

„udzielaniem wszechstronnej pomocy pszczelarzom i związkom pszczelarzy w pracach organizacyjnych i fachowych z dziedziny pszczelarstwa” (zob. § 8, ust.1, pkt 1 Statutu PZP).

Wertując na potrzeby tego tekstu archiwalne roczniki Pszczelarza Polskiego z lat 2004–2008, tylko z rzadka miałem możliwość zapoznać się z Protokołami, Sprawozdaniami lub Uchwałami organów statutowych PZP. Znalazłem na przykład teksty tylko dwóch uchwał: zob. Uchwała nr 1/2005 z 20 grudnia 2005 roku – zob. Pszczelarz Polski nr 1/2006, s. 14, czy Uchwała nr 98/2005 z 9 lipca 2005 roku – zob. Pszczelarz Polski nr 9/2005, s. 8.

Jednak w przeciwieństwie do związkowej strony internetowej miesięcznik PZP Pszczelarz Polski często podejmuje bieżące sprawy działalności Zarządu pszczelarskiej organizacji. Publikację uchwał, sprawozdań czy planów statutowych, zastępują najczęściej publicystyczne i propagandowe (ale w złym tego słowa znaczeniu) teksty prominentnych działaczy związkowych. Za oficjalne stanowisko Związku muszą najczęściej wystarczyć artykuły prezydenta Tadeusza Sabata lub skarbnika Romana Kowalaka, a ostatnio także Zbigniewa Sudnika. I co najgorsze, opinie autorów najczęściej eliminują z obrotu liczne niewygodne, jak można przypuszczać, fakty i informacje. Zdarzają się więc tematy tabu, te całkowicie wypchnięte poza nawias komunikacji, albo tematy przedstawione opacznie lub w sposób niedostateczny, przez co tracą one swój walor dokumentalny. Lektura rubryk „Z życia związku”, czy „Świętokrzyska ma głos…” potrafi nieraz przyprawić o dezinformacyjny zawrót głowy. Czasami mam nieodparte wrażenie, że wehikuł czasu przeniósł mnie do epoki dziennikarstwa, w którym królowała propaganda sukcesu, a „Mysia miała głos…” (na ulicy Mysiej w Warszawie mieścił się Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk – organ cenzury w PRL).

TERESA CHWAŁA, FRANCISZKA SMĘTKOWSKA, MAREK BORCZYK, MAREK SŁUPCZYŃSKI

Osoby wyżej wymienione łączyły niedawno silne związki z PZP. Teresa Chwała i Marek Słupczyński pełnili społeczne funkcje we władzach organizacji od 28 lutego 2004 roku (wybrani przez Walny Zjazd PZP), a Franciszka Smętkowska i Marek Borczyk byli jej etatowymi pracownikami. O powodach relegowania Teresy Chwały ze składu Zarządu PZP nikt nie napisał w mediach PZP ani słowa. Marek Słupczyński doczekał się ostentacyjnego skreślenia swojego nazwiska na stroniewww.zwiazek-pszczelarski.pl i dopisku „postanowienie Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy”. Taki anons „wisi” na stronie PZP do dzisiaj i ma wymiar dość obelżywy. Dlaczego Zarząd PZP nie zdobył się na opublikowanie oficjalnego stanowiska (uchwały) w tej sprawie i w sprawie obu wyżej wymienionych osób? Widać wolał przeczytać słowa Romana Kowalaka – skarbnika PZP:

„(…) finanse PZP prowadzę otwarcie i oszczędnie, chociaż ostatnio jestem bezpardonowo traktowany atakowany przez byłego członka Zarządu Marka Słupczyńskiego, a to dlatego, że nie mogłem i nie chciałem już dłużej tolerować, a trwało to przez cały 2005 rok niepłacenia składek organizacyjnych dla PZP przez Nadbużański Związek Pszczelarzy (…)”(PP 6(116)2006, s. 9).

A dalej pojawia się opis polemiki z wykorzystaniem niecenzuralnego słownictwa, którego Czytelnikom oszczędzę. I tak organy statutowe Związku dryfują w stronę karczemnej awantury.

Sprawa głównej księgowej PZP Franciszki Smętkowskiej miała chyba jednak charakter naruszenia prawa i dobrego obyczaju znacznie cięższego kalibru. Posłuchajmy ponownie członka Zarządu PZP Romana Kowalaka:

„Dziś patrząc z perspektywy czasu i po przejrzeniu wielu dokumentów, stwierdzam, że zwolnienie dyscyplinarne pani Głównej Księgowej było decyzją pochopną i do końca nie przemyślaną. Szczegółowe wyjaśnienia w tej sprawie złożę Panom Prezesom na najbliższym spotkaniu z Zarządem Polskiego Związku Pszczelarskiego.” (zob. PP 6(116)2006, s. 9).

Nie wiem, czy Roman Kowalak takie wyjaśnienia złożył, bo na ostatnim takim spotkaniu w Ślesinie (13–14 listopada 2007 roku) o szczegółach „umowy cukrowej” PZP z marca 2007 roku i kredytu w Banku Pocztowym prawie się nie zająknął, a byłem tam i uważnie słuchałem („ale o tym – potem”). Warto zapytać Zarząd PZP: dlaczego i tym razem nie poinformował w szczegółach swoich członków jak do tego doszło, że Franciszce Smętkowskiej należało wypłacić z kasy związkowej 28 tysięcy złotych zgodnie z umową(?) zawartą przed sądem [zob. PP 12(122)2006, s. 6]. Roman Kowalak nazwał zwolnienie księgowej decyzją pochopną i nieprzemyślaną. Ładnie powiedziane, bardzo oględnie? O niegospodarności nie wspomniał. A ja dzisiaj pytam: dlaczego Franciszka Smętkowska została skrzywdzona, kto ponosi odpowiedzialność i czy wyciągnięto wobec kogoś??? jakiekolwiek konsekwencje. Komu zabrakło cywilnej odwagi, żeby publicznie, wobec całego środowiska pszczelarskiego, chociażby na łamach własnych mediów, przeprosić Panią Smętkowską? Czy Zarząd PZP działa kolegialnie?

Skarbnik PZP Roman Kowalak często podkreśla, że

„otwarcie pisze się o sprawach finansowych Polskiego Związku Pszczelarskiego” (PP 11(121)2006, s. 5).

A jeśli tak, to dlaczego nie znalazłem na stronach internetowych PZP i łamach Pszczelarza Polskiego oficjalnego komunikatu w sprawie zwolnienia dyrektora Domu Pszczelarza. Co to znaczy, że odwołanie z funkcji dyrektora Marka Borczyka „kosztowało 41 011 zł” [zob. PP 12(122)2006, s. 6]? W innym miejscu pada kwota 4 5451, 75 zł [zob. PP 5(115)2006, s. 13], ale to przecież szczegół bez znaczenia. Gdzie opisano prawomocny wyrok sądowy z 11 lipca 2005 roku, dotyczący jak mniemam tej sprawy?

Co tak naprawdę wydarzyło się pod rządami Marka Borczyka w Domu Pszczelarza, że Zbigniew Sudnik, wówczas Pełnomocnik PZP ds. Domu Pszczelarza w Kamiannej, w Pszczelarzu Polskim nr 12(122)2006 roku (s. 6) oświadczył:

„W okresie dwóch ostatnich lat (2005 i 2006) Dom Pszczelarza spłacił zadłużenie w kwocie 343 885 zł”, a „na dzień 25 października 2006 roku zadłużenie z lat ubiegłych wynosi (jeszcze) 238 292 zł”.

Chociaż w Pszczelarzu Polskim z maja 2006 roku [5(115)2006] padają liczby zupełnie inne:

„W 2005 i 2006 r. Dom Pszczelarza z własnych środków finansowych spłacił zobowiązania z lat ubiegłych w kwocie 222 028 zł”.

Galimatias i żonglowanie cyframi. Jednak fundamentalne pytania pozostają.

Co robił Prezydent i Zarząd PZP, dopuszczając do tak gigantycznej niegospodarności? Wygląda na to, że Pan Borczyk działał w próżni i trzeba mu jeszcze za odejście zapłacić 41 011 złotych (albo 45 451,75 zł). A podobno [zob. Pszczelarz Polski 9(107)2005, s. 9] „wyrządzono szkodę majątkową temu podmiotowi”, tj. Domowi Pszczelarza, w kwocie 166 654 zł (odwołanie Prezydenta PZP Tadeusza Sabata okazało się bezskuteczne?). Dlaczego? Szanowny Zarządzie, prawdę powiedział mędrzec! Milczenie jest złotem!

DOM PSZCZELARZA

Nie jestem biegłym księgowym i nawet nie marzę o tym zawodzie. Nie próbuję śledzić meandrów finansowych w Kamiannej. Musi mi wystarczyć Pszczelarz Polski. Mam jednak nieodparte wrażenie, że nie wszystko zostało ujawnione w sprawie „cash flow”, czyli przepływów finansowych Domu Pszczelarza. Tak zwany bilans PZP i Domu Pszczelarza w Kamiannej [zob. Pszczelarz Polski5(115)2006, s. 10], to wielce pouczająca lektura! Zwłaszcza w konfrontacji ze stanowiskiem przedstawionym na piśmie na XVIII Walnym Zjeździe Sprawozdawczym w Pszczelej Woli w dniu 25 listopada 2006 roku przez Marię Loskę-Minas, członka Komisji Rewizyjnej PZP. „Dwa” Zbigniewa Sudnika dodać „dwa” Marii Loski-Minas, niestety, nijak nie równa się „cztery”. Dziennikarzowi trudno rozstrzygnąć taką kwestię, ale może zapytać: Jak zostały rozwiane przez Zarząd „wątpliwości” zgłoszone przez członka Komisji Rewizyjnej?

Piszę tekst o polityce informacyjnej Zarządu PZP i moim jedynym odniesieniem są oficjalne publikacje prominentnych działaczy i pracowników PZP. Proszę o porównanie następujących oświadczeń:

  1. Styczeń 2006. Roman Kowalak w Pszczelarzu Polskim (1(111)2006, s. 18) – „Powoli oddłużamy nasz Dom Pszczelarza, pozostał nam jeszcze niespłacony od 2003 roku dług wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na kwotę 110 769,15 zł, który na prośbę dyrektora Sudnika ZUS rozłożył na raty. Natomiast pozostałe zadłużenie z różnych tytułów są w zdecydowanej większości zapłacone”.

  2. Grudzień 2006. Zbigniew Sudnik w Pszczelarzu Polskim (12(122)2006, s. 6) – „Spłata zobowiązań wobec ZUS za lata 2003, 2004, w wyniku ustaleń poprzedzonych żmudnymi i długotrwałymi negocjacjami, Dom Pszczelarza spłacił jednorazowo wymuszoną przez ZUS kwotę 71 704,00 zł. Pozostała kwota zaległości 47 109,00 zł została rozłożona na 36 rat z czego do 1 listopada 2006 roku Dom Pszczelarza spłacił z tej kwoty 9 306,90 zł. (…) Na dzień 25 października 2006 roku zadłużenie z lat ubiegłych wynosi 238.292 zł (…)”.

Pozostawiam liczby, kwoty, zaległości, długi bez komentarza. Wygląda na to, że Panowie Kowalak i Sudnik jednak nie uzgodnili wspólnego stanowiska i wypowiedzi.

KILKA NIEZIDENTYFIKOWANYCH DŁUGÓW

W środowisku pszczelarskim od lat mówi się ciągle o długach polskiej największej organizacji pszczelarskiej. Nie da się ukryć, że skarbnik PZP Roman Kowalak odkrył „na chybił trafił” kilka kart. Szkoda, że nie wszystkie. Zapytajmy zatem, odnosząc się do informacji z Pszczelarza Polskiego (nr 12(122)2006, s. 6), ile kosztowała ugoda zawarta z Okręgową Spółdzielnią w Krakowie i z ODR-em w Olsztynie? Ile PZP zalegał, a może nadal zalega, Apimondii, Apislavii i Federacji Związków Branżowych Producentów Rolnych?

Czytałem oświadczenie skarbnika PZP wielokrotnie i nijak nie mogłem zrozumieć, dlaczego Roman Kowalak obarczył w swoim oświadczeniu odpowiedzialnością Marka Borczyka za to wszystko, a także za wypłatę 28 tysięcy złotych Pani Smętkowskiej? Przytoczmy tę wypowiedź w całości:

„Jako skarbnik PZP, występując na mównicy, starałem się przedstawić najważniejsze sprawy, z którymi borykałem się przez minione dwa lata mojej kadencji (przypomnę, że na funkcję skarbnika zostałem powołany 5 listopada 2004 roku). Były to głównie sprawy związane z odwołanym z funkcji dyrektora Domu Pszczelarza p. Borczykiem, a które to nas kosztowały 41 011 złotych,wypłaty 28 tysięcy złotych pani Franciszce Smętkowskiej zgodnie z zawartą umową przed sądem, ugoda z Okręgową Spółdzielnią w Krakowie, z ODR-em w Olsztynie i jeszcze kilka zadłużeń takich jak: Apimondia, Apislavia, Federacja Związków Branżowych Producentów Rolnych i kilka drobnych”.

Ciekawe – swoją drogą – co to znaczy „kilka drobnych zadłużeń”?

CUD W ŁYŻCE MIODU, CZYLI ŻYCIE MIODEM SŁODZONE

Pod koniec 2005 roku PZP rozpoczął przygotowania do wielkiej akcji promocji pod nazwą „Cud w łyżce miodu”. Równolegle krakowski Apipol także konstruował podobny program, choć o nieco szerszym zakresie, bo kładący nacisk reklamowy na pozostałe produkty pszczele (propolis, mleczko, pyłek etc.). Do Pszczelej Woli 10 grudnia 2005 roku na zaproszenie Zarządu PZP przybyło 40 organizacji i firm pszczelarskich z całego kraju. W Pszczelarzu Polskim [nr 1(111)2006, s. 14] ukazały się pierwsze oświadczenia Zarządu PZP w tej sprawie. Niestety, oba programy promocyjne upadły. Od jakiegoś czasu Agencja Rynku Rolnego informowała, że Bruksela gotowa jest zaakceptować tylko jeden projekt, ale nie kosztem drugiego. Po prostu należało projekty połączyć, dokonać fuzji, porozumieć się. Niestety, w Polsce nic nie jest tak zwyczajnie „po prostu” i… Bruksela pokazała nam gest Kozakiewicza.

Polak bywa jednak uparty. W zeszłym roku Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych powołało do życia Konsorcjum, żeby sfinansować kolejny program promocji miodu w Polsce „Życie miodem słodzone”. W Pszczelarzu Polskim [5(127)2007, s. 6] skarbnik PZP Roman Kowalak ogłosił SOS dla tej promocji. Twierdził, że musimy ten program wesprzeć i podał numer konta. Każdy pszczelarz mógł wpłacić jedną złotówkę od ula, a skarbnik obiecał, że rozliczy się z każdej wpłaconej złotówki (wybaczcie, ale zadrżałem na widok tej deklaracji). 10 sierpnia 2007 roku Prezydent Tadeusz Sabat na spotkaniu Konsorcjum w Pszczelej Woli zadeklarował publicznie 150 tysięcy złotych jako wkład PZP do wspólnej promocyjnej kasy. We wrześniowym numerze Pszczelarza Polskiego[9(131)2007, s. 5] Sławomir Bakier, ówczesny prezes SPZ, wymienił PZP jako organizację, która przystąpiła do programu. Jednak już w listopadzie [Pszczelarz Polski 11(133)2007, s. 3] prezydent PZP Tadeusz Sabat oświadczył, że Zarząd „nie może dać wsparcia dla takiego projektu”, a w grudniu uzupełnił to oświadczenie [Pszczelarz Polski 12(134)2007, s. 3]:

„Propozycje „Konsorcjum” były omawiane wielokrotnie i mimo różnych pism rozsyłanych do członków PZP i wyrażano opinie, że jakoby Zarząd PZP zadeklarował wpłatę 150 tys. zł na realizację projektu promocji miodu, pragnę jeszcze raz poinformować, że Zarząd PZP nigdy nie złożył ani takiej obietnicy, ani nie podjął takiej uchwały”.

I jedno trzeba powiedzieć bezstronnie w charakterze podsumowania. Prezydent PZP Tadeusz Sabat powiedział prawdę! Zarząd nie składał żadnych obietnic i nie podejmował uchwały. Bo Pan Tadeusz Sabat, to nie jest Zarząd PZP i nie podejmuje uchwał sam. Pamiętajmy, że Zarząd działa kolegialnie, a Tadeusz Sabat ma w końcu prawo do odrobiny prywatności i własnego zdania, z którym nie wszyscy muszą się zgadzać – także Zarząd PZP.

ZWIĄZKI PSZCZELARSKIE W UNII ŁĄCZCIE SIĘ

Na przełomie 2006 i 2007 roku jak Polska pszczelarska długa i szeroka gruchnęła wiadomość, że w kwietniu 2007 roku dojdzie do spotkania w Krynicy/Kamiannej prezydentów związków pszczelarskich Unii Europejskiej. W Pszczelarzu Polskim [3(125)2007, s. 6] Prezydent PZP Tadeusz Sabat obwieścił:

„W spotkaniu (Zarządu PZP z prezesami WZP – 23–24.02.2007 – przyp. red.) uczestniczył Wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Pan Jan Krzysztof Ardanowski, który z uznaniem odniósł się do organizacji unijnego spotkania w Kamiannej (…)”

Prezydentowi wtórował w następnym numerze Pszczelarza Polskiego (4(126)2007, s. 7) skarbnik PZP Roman Kowalak:

„Miesiąc marzec to głównie przygotowania do historycznego spotkania Prezydentów Związków Pszczelarskich Unii Europejskiej”.

Aż wreszcie nadchodzi ten dzień,

„najważniejszy dzień 4 maja godz. 9.00 w Starym Domu Zdrojowym w Krynicy Górskiej otwarcie Konferencji przez Wiceministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Pana Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Przybyło wielu znakomitych gości z Ministerstwa, Agencji Rynku Rolnego oraz nauki. Natomiast nie ukrywam, że jestem rozczarowany nieprzybyciem prezydentów lub ich zastępców związków pszczelarskich Unii Europejskiej, za wyjątkiem Czechów, Słowaków oraz przedstawicieli Białorusi. Podejrzewam, że był to ukryty bojkot, co do postulatów, które były wcześniej im przekazane do rozważenia, może jest im nie po drodze” (Roman Kowalak dla Pszczelarza Polskiego (6(128)2007, s. 9).

Prezydent PZP Tadeusz Sabat próbuje porażkę organizacyjną przedstawić jako sukces i w kontekście Konferencji mówi o „ofensywie PZP” (Pszczelarz Polski [6(128)2007, s. 8]. Jednak unika szumnych określeń, na przykład „spotkanie Prezydentów Związków Pszczelarskich Unii Europejskiej”. Nie wspomina także, że patronem honorowym konferencji był Prezes Rady Ministrów Pan Jarosław Kaczyński. Bo jakby nie wypada i trochę wstyd? Ciekawe, ile kosztowała PZP organizacja I Międzynarodowej Konferencji Związków Pszczelarskich Unii Europejskiej w Krynicy? A może i inne podmioty partycypowały finansowo (wprowadzone w błąd) w tej radosnej twórczości Zarządu PZP? Czy tłumacze przyjechali na koszt Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi?

Próżno szukać na ten temat jakiejkolwiek informacji. Uwaga! Uwaga! Skarbnik PZP Roman Kowalak zapowiedział już następną taką Konferencję,

„którą planujemy w przyszłym roku (tj. w 2008 – przyp. red.), być może to będzie Praga” (Pszczelarz Polski (6(128)2007, s. 9). ?!?!?! Panowie, litości!

5000 TON CUKRU

W sprawie cukru Zarządowi PZP przestało dopisywać szczęście! Pamiętacie Państwo słynną akcję z cukrownią Rejowiec? My, pszczelarze, mieliśmy opływać w cukrowym dostatku po wsze czasy. Z dużej chmury (propagandowej) nie spadł jednak nawet maleńki deszcz. Wróćmy jednak do ostatnich wydarzeń. Niestrudzony skarbnik PZP Roman Kowalak już w marcu 2007 roku przekazujevia Pszczelarz Polski [3(125)2007, s. 7] następującą informację:

„Otóż z Prezydentem Sabatem nawiązaliśmy kontakt, a co za tym idzie rozmowy z Krajową Spółką Cukrową S.A. „Polski Cukier”, odnośnie sprzedaży cukru z buraka cukrowego. Rozmowy zakończyły się pomyślnie i Polski Związek Pszczelarski będzie mógł dla pszczelarzy zrzeszonych w PZP rozprowadzić i tak:

Wariant 1: cukier w cenie 2,73 zł/kg (…) (z transportem – przyp. red.)

Wariant 2: cukier w cenie 2,70 zł/kg (…) (transport we własnym zakresie – przyp. red.)

Umowa pomiędzy polskim cukrem a PZP przy niezmienionych cenach cukru obowiązuje do 30 kwietnia br. Ze względu na ograniczoną ilość cukru w pierwszej kolejności będą załatwiane związki, które opłaciły 50% składki członkowskiej i ulowej za rok 2007. (…) Podaję numer konta PZP – Bank Pocztowy S.A.(…)”.

Itd., itp.!

W tym samym mniej więcej czasie, tj. w marcu, Prezydent PZP Tadeusz Sabat i skarbnik PZP Roman Kowalak w biurze PZP w Warszawie spotykają się z Andrzejem Zucker właścicielem firmy „AZ” (nazwisko właściciela i nazwa firmy zostały zmienione – przyp. red.). Wysokie układające się strony dochodzą do porozumienia i 12 marca 2007 roku Prezydent i Skarbnik PZP składają swoje podpisy pod następującym zamówieniem:

„Polski Związek Pszczelarski w Warszawie zamawia 5000 ton cukru dla pszczelarzy w cenie 2,55 zł brutto/kg (…) (pismo PZP do firmy „AZ” z dnia 12.03.2007 roku)”.

Informacja o rozmowach i umowach z Krajową Spółką Cukrową S.A. poszła w niepamięć. Nigdy więcej działacze Zarządu PZP nie wspomną o „Polskim Cukrze” za 2,70 i 2,73 zł. Za to w maju w Pszczelarzu Polskim [5(127)2007, s. 6] pojawia się następujące zawiadomienie:

„(…) PZP oferuje za bardzo atrakcyjną cenę cukier buraczany dla pszczelarzy w kwocie 2,58 zł brutto za kilogram”.

Niech Cię, Drogi Czytelniku, nie zmyli wyższa nieco cena za jeden kilogram w porównaniu z ceną z zamówienia z 12 marca 2007 roku. Po prostu Zarząd PZP doliczył do ceny zakupu trzy groszową marżę!!!

Na długie dwa miesiące (czerwiec i lipiec) zapada cisza na łamach Pszczelarza Polskiego o transakcji cukrowej z 12 marca 2007 roku. Jednak w tym czasie wielu pszczelarzy, którzy dokonali przedpłat, ciągle czeka na dostawę cukru. W środowisku zaczyna wrzeć. Skarbnik PZP decyduje się na opublikowanie następującego oświadczenia:

„(…) wpadka z nieuczciwą firmą, która zobowiązała się dostarczyć dla pszczelarzy cukier jest moją osobistą porażką. Żadne w tym przypadku tłumaczenia i tak Was nie przekonają, bo wyście mi po prostu zaufali. I cóż z tego, że nieuczciwą firmę sprawdziłem na wszystkie możliwe sposoby, łącznie z bankiem, gdzie posiada konto złotówkowe i euro, a który to wystawił jak najlepszą opinię o tej firmie. Na zamówione 600 ton cukru zostało zrealizowane 300 ton, a pozostałe 300 ton od 1 czerwca nie są realizowane. Całkowity kontakt z przedstawicielami ww. firmy urwał się od 1 lipca, po prostu nie odbierają telefonów. (…) Ale co to obchodzi szeregowego pszczelarza. Wpłacił pieniądze do PZP i żąda cukru lub zwrotu pieniędzy. Sprawa została skierowana do Prokuratury Rejonowej w Warszawie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i równolegle do Sądu Okręgowego w Gdańsku IX Wydział Gospodarczy o zapłatę w postępowaniu nakazowym. W tej sytuacji był to mój obowiązek i zrobię wszystko, żeby odzyskać pieniądze łącznie z odsetkami. Na pewno to trochę potrwa bo, sądy w naszym kraju działają powoli” [Pszczelarz Polski 8(130)2007, s. 4]

Trzeba przyznać, że skarbnik PZP Roman Kowalak zaczyna chodzić po bardzo cienkiej linie. Trzymając w ręku zamówienie na 5000 ton cukru, które własnoręcznie podpisał wraz z Prezydentem PZP Tadeuszem Sabatem, z zimną krwią, bądź co bądź publicznie, mija się z prawdą (niektórzy nazywają taki stan, za słownikiem języka polskiego – kłamstwem) i oświadcza, że zamówienie opiewało na 600 ton. Mało kto widział dokument z 12 marca 2007 roku, to można sobie pofolgować?

W następnym numerze Pszczelarza Polskiego [9(131)2007, s. 3] nikt z Zarządu PZP nie publikuje dementi w tej sprawie. I to nazywa się, także za słownikiem języka polskiego – zmową. Za to skarbnik PZP Roman Kowalak brnie dalej. Najpierw informuje o trudnych staraniach w sprawie kredytu, dzięki któremu Zarząd PZP mógłby spłacić wierzycieli „cukrowych” w całym kraju, a potem referuje następujące wydarzenia:

„W dniu 16.08.2007 byłem przesłuchiwany w Komendzie Policji w Warszawie w Wydziale do Spraw Gospodarczych, gdzie przedstawiłem obiektywnie mechanizm popełniania oszustwa przez firmę, która miała dostarczyć nam cukier, a której nazwy dla dobra śledztwa nie mogę dziś wymienić. Jednocześnie oczekujemy na decyzję Sądu Okręgowego w Gdańsku w sprawie zwrotu zapłaty w postępowaniu nakazowym. To tyle, co możemy, jako Zarząd PZP, aktualnie w ww. sprawie zrobić, a ja osobiście tę sprawę chciałbym mieć już poza sobą”.

Skarbnik PZP Roman Kowalak myli się fundamentalnie. Mógł w tej sprawie zrobić o wiele więcej. Na przykład od początku rzetelnie poinformować pszczelarzy o wszystkich kłopotach, a nie zatajać prawdę!

Ostatecznie 12 września 2007 roku Bank Pocztowy przyznał wreszcie kredyt, choć podobno nieżyczliwi (w domyśle – pszczelarze) dzwonili do banku z anonimowymi donosami na PZP. Stąd miało wyniknąć opóźnienie [Pszczelarz Polski 10(132)2007, s. 3]. Skarbnik odetchnął i powiedział:

„Kończąc na dziś sprawę cukru, można powiedzieć, że pierwszy etap mamy za sobą. Zacznie się natomiast etap drugi, tj. ściągnięcie pieniędzy od dłużnika, już po wyroku sądowym, na który czekam. Interesuje mnie również to, co postanowi prokurator. O wszystkim, oczywiście, będę Was informował” [Pszczelarz Polski, jak wyżej].

CO ZATAIŁ SKARBNIK PZP ROMAN KOWALAK?

Od trzech miesięcy (listopad i grudzień 2007, styczeń 2008) o sprawie „umowy cukrowej” z 12 marca 2007 roku nikt z Zarządu PZP nie odezwał się na łamach Pszczelarza Polskiego ani słowem. A działo się dużo i jest coraz groźniej. Prokuratura Rejonowa w Warszawie umorzyła dochodzenie z doniesienia PZP, a jeszcze we wrześniu firma „AZ” złożyła podobne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Warszawie tylko przeciwko PZP (i niestety dla PZP Prokuratura wszczęła dochodzenie 19 grudnia 2007 roku). Ponadto podkreślić również należy, że orzeczenia sądowego w trybie nakazowym i „ściągania pieniędzy od dłużnika” na razie nie należy się spodziewać, ponieważ PZP, występując z pozwem o zapłatę kwoty 832 656,75 zł przeciwko firmie „AZ” nie został zwolniony z całości kosztów sądowych. Zażalenie od takowego postanowienia sądowego oddalającego wniosek PZP o zwolnienie od kosztów sądowych nie przyniosło również jakiegokolwiek skutku, zaś pomimo tego PZP kilkutysięcznego wpisu sądowego nie wniósł. A to oznacza, że Sąd na razie nie będzie procedował w tej sprawie! Kredyt (umowa nr 1007–26581 z Bankiem Pocztowym S.A. o/Warszawa)) w wysokości 710 tysięcy złotych, zaciągnięty pod zastaw działki w Kamiannej, trzeba oczywiście na bieżąco obsługiwać… Ze składek członkowskich?

Ze źródeł dobrze poinformowanych redakcja Przeglądu Pszczelarskiego, dowiedziała się, że pod koniec grudnia 2007 roku doszło w Olsztynie do spotkania Andrzeja Zucker, właściciela firmy „AZ”, ze skarbnikiem PZP Romanem Kowalakiem. Spotkanie nie odbywało się w cztery oczy. A więc zerwane w kwietniu rozmowy zostały podjęte. I to jest jedyna dobra wiadomość.

Wasz reporter przeprowadził także rozmowę telefoniczną ze Stanisławem Różyńskim, przewodniczącym Komisji Rewizyjnej PZP. Według oświadczenia przewodniczącego 4 grudnia 2007 roku w Warszawie miało miejsce posiedzenia Komisji Rewizyjnej PZP w sprawie zamówienia cukru w firmie „AZ”. Przewodniczący Stanisław Różyński poinformował mnie, że prezydent PZP Tadeusz Sabat nie udostępnił żadnych dokumentów, dotyczących zamówienia 5000 ton cukru. Prezydent Tadeusz Sabat swoją odmowę uzasadniał poufnością toczącego się postępowania, które w imieniu PZP prowadzi Kancelaria Adwokacka z Warszawy, a może z województwa pomorskiego. Ciekawe, ile kosztują usługi prawników i kto za to płaci?

Komisja Rewizyjna nie mogła zobaczyć m.in. następujących dokumentów: zamówienia z 12 marca 2007 roku, czy faktury pro forma nr 1/04/07 z 3 kwietnia 2007 roku z kwotą do zapłaty 6 366 500 zł z terminem płatności do 12 kwietnia 2007 roku. Komisja Rewizyjna nie mogła zobaczyć kilku innych ważnych dokumentów. Ale jeśli mnie pamięć nie myli do kompetencji i obowiązków Komisji Rewizyjnej należy kontrola całokształtu działalności Związku (Statut PZP § 30, pkt 1). Czy zatem prezydent PZP nie złamał w tym przypadku Statutu?

EPILOG W SPRAWIE CUKRU

Z dziennikarskiej staranności i reporterskiego obowiązku jestem zobowiązany na koniec uzupełnić pewne fakty mojego opowiadania o awanturze cukrowej. PZP wpłacił na konto firmy „AZ” 1 381 472,51 zł tytułem zapłaty części należności, wynikającej z faktury pro forma nr 1/04/07 z 3 kwietnia 2007 roku na kwotę 6 366 500 zł (termin płatności do 12.04.2007 roku), wystawionej za połowę złożonego przez PZP zamówienia, tj. na 2500 ton cukru. Ta faktura została podpisana, tj. urzędowo parafowana przez biuro PZP. Z tego firma „AZ” dostarczyła do PZP cukier na równowartość kwoty około 680 189,36 zł. Firma „AZ” według oświadczenia Andrzeja Zucker wstrzymała dalsze dostawy, bo minął termin zapłaty za pierwszą wymienioną fakturę. Firma „AZ” wystawiła także drugą fakturę, na drugą połowę zamówienia. Tej faktury (nr 5/04/07 z 16.04.2007 roku) biuro PZP nie podpisało; co nie znaczy, że nie ma jej w obrocie prawnym. PZP zaciągnął kredyt, którego wysokość jest – mniej więcej – różnicą pomiędzy dokonaną przez PZP wpłatą na konto „AZ”, a wartością (w złotych) odebranego cukru.

MOJE TRZY GROSZE NA KONIEC

Politykę informacyjną Zarządu PZP charakteryzuje bezgraniczny chaos i niekompetencja. Jednak ten chaos nie jest całkowicie przypadkowy i bezinteresowny. Ukrywanie faktów, mataczenie, czy wreszcie tworzenie mitów o planach i programach do zrealizowania za chwilę, za pięć minut ma chyba swój głęboki sens. I ten sens może ukrywać się za wielkim parawanem z napisem niegospodarność. Uważny Czytelnik, gdyby podliczył słupki z kwotami strat, które ciągle ponosi PZP w ostatnich latach, być może chwyciłby się za głowę. Zarząd PZP jawi się jako towarzystwo wzajemnej adoracji, które w pełnej, no w prawie pełnej konspiracji, podejmuje jakieś decyzje i uchwały warte setki, a nawet miliony złotych (vide cukier od „AZ”). Pozostaje do ustalenia, do jakiej wysokości, wyrażonej w złotówkach, wolno Zarządowi podejmować zobowiązania finansowe. Taką uchwałę, zgodnie ze Statutem PZP, powinien był podjąć Walny Zjazd. Nieprzejrzyste procedury dotyczące zatrudnienia dyrektora Domu Pszczelarza (czy ogłoszono konkurs na to stanowisko) źle skończyły się dla PZP w przypadku angażu Marka Borczyka i, niestety, źle wyrokują w przypadku kolejnego dyrektora „przyniesionego w teczce” Zbigniewa Sudnika (por. dokument autorstwa Marii Loski-Minas z 24.11.2006 roku, o którym już wspominałem, a który został przedstawiony delegatom na XVIII Zjeździe Sprawozdawczym w Pszczelej Woli) . Polityka informacyjna Związku opiera się na słowie honoru skarbnika Romana Kowalaka i dyrektora Zbigniewa Sudnika, a także na licznych niezrealizowanych deklaracjach prezydenta Tadeusza Sabata, które można traktować tylko w kategoriach skutecznego „PR” – „pijaru” – Public relations (PR) (z ang. – relacje z otoczeniem).

Ale nie o słowo honoru, że rozliczycie się z każdej złotówki, chodzi Szanowni Panowie, tylko o jawne, przejrzyste procedury. W jednym chyba możemy się zgodzić. Obowiązujący Statut PZP, to dokument przestarzały, wręcz archaiczny. I wymaga zmiany. Wiadomo, że Zarząd powołał w tej sprawie Komisję Statutową. Niestety, obawiam się, że zmiany, które chce wprowadzić ten Zarząd nie idą z duchem czasu. Z całym szacunkiem, ale Statut trzydziestotysiecznej organizacji, która w 2008 roku ciągle jeszcze działa na podstawie ustawy zadekretowanej przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego z czasu Stanu Wojennego o społeczno-zawodowych organizacjach rolników z 1982 roku to farsa i kpina. No cóż, ale to już jest temat na następny artykuł!

Wilczyska, 10 stycznia 2008 roku

Kategorie: Wczoraj i dziś

Szukaj

Polecana książka

Polecane artykuły

reklama

Najczęściej czytane

Blog